Najgorsze yerba mate – owocowa Taragui… bez owoców!

Yerba to kawał mojego życia, co nie oznacza, że bezrefleksyjnie popijam napary wszystkich producentów. Niedawno pisałem o ulubionych klasycznych yerba mate bez dodatków. Z początku planowałem zabrać się za kolejną kategorię i znów wyłonić swoich ulubieńców. Pójdziemy jednak w nieco inną stronę. Dzisiejszym wpisem rozpoczynam cykl o NAJGORSZYCH yerba mate, jakich miałem okazję spróbować.

Przepis na dobrą yerba mate z owocowymi dodatkami.

Yerba mate z dodatkami ma chyba tyle samo fanów, co przeciwników. Mi bliżej chyba do tej pierwszej grupy. Jak tylko coś nowego trafia do sprzedaży, spróbuję zawsze. Mam kilka ulubionych produktów w tej kategorii. Najczęściej piję i szczególnie chwalę sobie Verde Mate, CBSe, Cruz de Malta, Guarani i ziołowego Krausa. Czy istnieje przepis na dobrą mieszankę? Najistotniejsze są wyważone proporcje aromatów oraz obecność prawdziwych owoców lub ziół może mieć spory wpływ na smak. Dobrym przykładem jest tu wspomniana już Verde Mate. Miksy tej marki są naprawdę bogate. Czasem to nawet 5-10 naturalnych składników + aromat (w wypadku tej marki – nigdy sztuczny). Z moich doświadczeń wynika, że najciekawsze smakowe modyfikacje powstają łącząc ostrokrzew z: miętą polej, katuavą, guaraną, trawą cytrynową, skórką pomarańczy / cytryny (zgadza się!) i muira puamą

Taragui. Co poszło nie tak?

Przejdźmy do tego nieszczęsnego Taragui. W wielu sklepach internetowych wspomina się o “owocowych dodatkach”, jakie rzekomo zawiera. Niestety to kłamstwo, a co najmniej spora nieścisłość. Każda owocowa wariacja Taragui składa się bowiem z yerba mate i od ok. 0,5% do 1,5% sztucznego aromatu lub… mieszanki kilku sztucznych aromatów!

Efekty? Aromat jest zbyt intensywny. Nie łączy się dobrze z wytrawnym argentyńskim suszem. Przy pierwszych zalaniach napar parzy w język sztucznie podkręconą goryczką. Szybko się wypłukuje; przy 2-3 zalaniu staje się nijaką gorzką mieszanką nawet nie przywodzącą na myśl cytrusów. 

Werdykt: nie polecam

Gust to gust, ale jeśli chodzi o moją opinię – zwyczajnie nie polecam smakowych Taragui. Skupiłem się na wersji Naranja, bo z nią miałem do czynienia najczęściej. Inne owocowe smaki tej marki (m.in. Maracuya, Citricos) piłem w mniejszych ilościach, lecz negatywne wrażenie były tutaj analogiczne.

Dodaj komentarz