mate na świecie

Mateizm poza matecznikiem. Yerba mate na świecie.

Już w XIX wieku yerba mate stała się niejako “napojem narodowym” Argentyńczyków, zaznaczając swoją obecność również w literaturze i sztuce tego kraju. Nie inaczej było w przypadku Paragwaju, Urugwaju i południowych rubieży Brazylii. Światowa ekspansja aromatycznego zielonego suszu została jednak zatrzymana. Silniejszym konkurentem okazała się kawa, która błyskawicznie zawładnęła całym globem. Jeszcze do niedawna nikt nie podejrzewał nawet, że to status quo mogłoby zostać podważone. Ostatnie lata przynoszą jednak pewne odwrócenie trendów. Yerba mate z roku na rok konsekwentnie poszerza grono swoich miłośników o ludzi z całego świata. Gdzie cieszy się największą popularnością? Zapraszam do lektury!

Ostatnie kilkanaście lat upłynęło pod znakiem wielu bezprecedensowych zmian. W dobie niczym nieskrępowanej wymiany informacji i globalizacji rynku, lokalne dotychczas produkty zaczęły trafiać do zupełnie nowych odbiorców. Wzrost zamożności społeczeństw wpłynął zaś na rosnące zapotrzebowanie na dobra egzotyczne i luksusowe. Tak w skrócie możemy opisać źródła fenomenu yerba mate w Polsce i wielu innych krajach. Nie są to tylko szacunki. Za tezą stoją twarde dane statystyczne. Według danych INYM, w ostatniej dekadzie notowano stały wzrost eksportu argentyńskiej yerba mate. W 2017 roku wyniósł on 33,5 tysiąca ton. To nie tylko najlepszy wynik od kilku lat, lecz także historyczny rekord. To dobra wiadomość dla kulejącej argentyńskiej gospodarki będącej od kilku miesięcy na skraju kolejnego kryzysu finansowego.

Niespodziewany lider 

Czy zastanawialiście się kiedyś, gdzie oprócz ojczystych dla ostrokrzewu krajów spożywa się go najwięcej? Zamożna Europa Zachodnia – Francja, Niemcy? Nic bardziej mylnego. Globalnym liderem importu okazuje się… Syria. Romans Bliskiego Wschodu z południowoamerykańskim specyfikiem rozpoczął się lata temu, jeszcze w XIX wieku. Był to czas masowego zasiedlania terenów Argentyny przez syryjskich pionierów. Po latach, wielu kolonistów ostatecznie wróciło do ojczyzny. Wpojone na argentyńskiej ziemi zamiłowanie do yerba mate zabrali jednak ze sobą popularyzując napój wśród rodaków. Eksport do Syrii i sąsiedniego Libanu od lat plasuje się na bardzo wysokim poziomie. Osłabił go nieco ostatni konflikt zbrojny, jednak od zeszłego roku sytuacja wraca powoli do normy. Na Bliski Wschód trafia ponad połowa wysyłanej na obce rynki argentyńskiej mate. Jak twierdzą eksperci z INYM, masowy exodus Syryjczyków do Europy przełoży się na większą sprzedaż suszu na Starym Kontynencie. 

Kolejnym dużym rynkiem zbytu są Stany Zjednoczone. Właściwie nie ma w tym nic dziwnego. Wielokulturowość kraju od zawsze sprawiała, że Amerykanie z zainteresowaniem i otwartością podchodzili do nowości. Nie bez wpływu pozostaje w tej kwestii wciąż wzrastająca liczba latynoskich imigrantów. Z podobnym przypadkiem mamy do czynienia w przypadku innego lidera importu yerba mate. Hiszpanię zamieszkuje około 250 tysięcy Argentyńczyków i z roku na rok jest ich coraz więcej. W obliczu tak dużego rynku zbytu, trudno dziwić się sporym zainteresowaniem yerba mate. Do kraju siesty i torreadorów trafia najwięcej yerba mate spośród wszystkich państw Starego Kontynentu. 

Wielu mateistów będziemy mieli okazję spotkać w Chile. Nad Pacyfikiem nie ma warunków do uprawy ostrokrzewu. Geograficzna i kulturowa bliskość latynosów sprawiła jednak, że mateizm trafił tam już kilka wieków temu. Tradycyjnie, yerba mate kojarzona była z ludźmi uboższych warstw społecznych. Spożywano ją głównie na wsiach i w małych miasteczkach południowych rubieży kraju. W ostatnich latach trendy te ulegają jednak dużym zmianom. Wielu Chilijczyków rezygnuje z uwielbianej tam herbaty właśnie na rzecz naparów z ostrokrzewu. Sprzedaż rośnie z roku na rok, a głównym odbiorcą okazuje się przede wszystkim młodzież.

Słów kilka o naszym podwórku 

Znacie pewnie historię Jana Szychowskiego, polskiego osadnika w prowincji Misiones i twórcę popularnej marki Amanda. Choć jego pomysłowość i zasługi doceniono już w międzywojniu, yerba mate nie była u nas znana aż do upadku komunizmu. Wielka szkoda, tym bardziej, że mogłoby być inaczej. Pierwsze próby importu zielonego suszu miały miejsce jeszcze w XIX wieku. Niestety narzucone przez rosyjskiego zaborcę wysokie cła w praktyce uniemożliwiły spopularyzowanie ostrokrzewu. W latach 90. podwaliny pod polski rynek mate położyli polonijni przedsiębiorcy z Argentyny. Yerba zaczęła stopniowo pojawiać się w herbaciarniach i sklepach kolonialnych. Największy boom przyszedł jednak dopiero kilka lat temu za sprawą sklepów internetowych. To właśnie tam najchętniej zaopatruje się większość smakoszy. Mnogość mieszanek i akcesoriów oraz dobrze zorganizowana, ogólnodostępna baza wiedzy sprawiają, że grono mateistów poszerza się z dnia na dzień.

Gdzie spotkamy mateistów w przyszłości? INYM, argentyński instytut zajmujący się promocją naparów z ostrokrzewu, ma optymistyczne prognozy. Z dużą nadzieją spogląda się na wciąż do końca nie poznany rynek azjatycki. Jak informuje portal Yerba Mate Argentina, szczególnym zainteresowaniem cieszą się Indie. W tym ludnym kraju wykształca się coraz liczniejsza klasa średnia. Przy odpowiedniej promocji w grę wchodziłoby nawet kilka milionów odbiorców.  Na celowniku Latynosów są też Chiny oraz kilka mniejszych krajów dalekiego wschodu. Ostatnio argentyńska delegacja producentów dotarła do Wietnamu. Yerba mate kojarzy się tam z powszechnie uwielbianą zieloną herbatą, co zdaje się wróżyć potencjalny sukces ostrokrzewu.

 

 

2 myśli na temat “Mateizm poza matecznikiem. Yerba mate na świecie.

  1. Brak wzmianki o Wojeciechu Cejrowskim, który to w dużej mierze przyczynił się do popularyzacji yerby w naszym kraju jest wielkim zaniedbaniem.

    1. Dzięki za komentarz! Trudno odmówić Cejrowskiemu dużej roli w popularyzacji yerba mate w naszym kraju. Wydawało mi się to dość oczywiste – na tyle, że faktycznie zapomniałem o nim wspomnieć 🙂

Dodaj komentarz