yerba mate vs coffee

Kofeina kofeinie nie równa – yerba mate kontra kawa

Chociaż w Polsce yerba mate jest nadal dość niszowa, trudno nie zauważyć, że liczba koneserów naparu rośnie. Dla niektórych mate to forma snobizmu. Inni uwielbiają celebrować jej przygotowanie, chcąc w ten sposób wyrazić szacunek i zainteresowanie kulturą latynoamerykańską. Jest jednak mnóstwo osób, które zaczęły pić mate po prostu przez jej właściwości pobudzające, często traktując ją jako zamiennik kawy. W dzisiejszym wpisie, konteksty kulturowe odłożymy na bok i zajmiemy się czysto praktycznymi aspektami ulubionego naparu. Jak pobudza yerba mate? Czym taka stymulacja różni się od tej, jaką oferuje nam kawa? Co z zawartością kofeiny w obu napojach? Zapraszam do lektury!

Teina, guaranina, mateina a może po prostu dobrze wszystkim znana kofeina? Z takimi nazwami spotykamy się w reklamach czy na etykietach napojów i suszy o właściwościach pobudzających. Terminy te łączy to, że wszystkie odnoszą się do energetyzujących właściwości napojów, w których są zawarte. Czy jest jednak między nimi jakaś szczególna różnica? Odpowiedź będzie krótka: nie ma żadnej! W każdym z wymienionych przypadków mamy do czynienia z tym samym organicznym związkiem chemicznym (C8H10N4O2). Odrębne nazewnictwo wynika ze źródła pochodzenia substancji. Teina to składnik zielonej herbaty, guaranina występuje w guaranie, a źródłem mateiny będzie oczywiście yerba. Dlaczego więc to właśnie kofeina na stałe zakorzeniła się jako ten najbardziej znany termin? Wszystko oczywiście za sprawą wielkiej popularności kawy. Ta już w XVI wieku pojawiała się na stołach europejskiej arystokracji, z czasem docierając także dla mniej uprzywilejowanych warstw. Z yerbą było trochę inaczej, ale to temat na zupełnie inny tekst.

Dane liczbowe. Czy to one są najważniejsze?

Jak na razie, ustaliliśmy jedną kwestię. Niezależnie od nazewnictwa, kofeina, mateina, guaranina i teina to ten sam związek chemiczny. Przedyskutujmy więc kolejny istotny aspekt. Skoro każdy z napojów o właściwościach pobudzających ma w składzie kofeinę, to czy efekty picia poszczególnych napojów są takie same? ZDECYDOWANIE NIE! Dlaczego? Pamiętajmy, że efekt pobudzenia nie wynika tylko i wyłącznie z samej obecności kofeiny. Każda z roślin stanowiących bazę dla energetyzujących naparów jest inna. Inne są też dostarczane przez nią do organizmu składniki i stężenia związków chemicznych. Na 100 mililitrów czarnej kawy przypada średnio 40-45 miligramów kofeiny. Pobudzenie jest intensywne i trwa stosunkowo krótko. W przypadku naparu z ostrokrzewu paragwajskiego wskaźnik plasuje się na poziomie 35 miligramów na 100 mililitrów. Liczby mówią same za siebie — to trochę mniej. Dlaczego więc ostatecznie postawiłem na yerba mate i to ona stała się moją codzienną energetyzującą przyjemnością? O tym poniżej. Pamiętajcie, diabeł tkwi w szczegółach!

Dlaczego zrezygnowałem z kawy na rzecz yerba mate?

Dawniej, gdy potrzebowałem intensywnego pobudzenia, wypijałem od razu dwie filiżanki „małej czarnej”. Początkowy efekt był zadowalający, ale po pewnym czasie zaczynałem opadać z sił. Spotkałem się na forach z wypowiedziami ludzi, którzy sugerowali, że gdy kawa przestaje działać, zaczynają ziewać i chcą jak najszybciej pójść spać. Ze mną jest inaczej; staję się nie tyle senny, ile po prostu czuję odpływ sił z mojego organizmu. Ręce i nogi same się uginają i doświadczam jakiejś dziwnej „pulsacji” w mięśniach. Trochę jakbym był bardzo głodny, nawet gdy mam pełny żołądek i zupełny brak ochoty na jedzenie. Znacie to uczucie? Na początku nie podejrzewałem, że to właśnie kawa może być prowodyrem całego zamieszania. Głównym winowajcą okazało się ciągłe wypłukiwanie magnezu, które fundowałem sobie z każdą kolejną filiżanką. Od kiedy piję mate, problem praktycznie zniknął.

Nie samą zawartością kofeiny człowiek żyje.

Wedle analiz naukowców z paryskiego Instytutu Pasteura, 100 ml naparu z yerba mate zawiera sześć witamin, potas, fosfor, luteinę, niacynę oraz szereg innych mikro i makroelementów. Co więcej, mate nie tylko nie wypłukuje magnezu, ale wręcz go nam dostarcza (nawet 60mg/100ml). Pobudzenie po yerbie jest bardziej stabilne, a to za sprawą teofiliny i teobrominy o właściwościach naturalnie stymulujących. „Kopniak” nie jest może aż tak mocny jak po kawie, ale spokojnie sącząc napar i od czasu do czasu dolewając wody, możemy się cieszyć nim dłużej i bez przykrych efektów ubocznych.

Bardzo lubię zapach świeżo zmielonej kawy i od czasu do czasu raczę się czarnym naparem. Na co dzień stawiam jednak na yerba mate. Tylko ona daje mi stabilność pobudzenia, dobrze współgra z metabolizmem i 

 

 

Dodaj komentarz