Jezuicka Republika Guarani. Utopia, której zawdzięczamy yerba mate

Pamiętacie film “Misja” z Robertem De Niro? Barwna opowieść o redukcji prowadzonej wśród indian Guarani przez jezuickich zakonników powstała w oparciu o fakty. Podczas gdy kolonizatorzy traktowali tubylców jak niewolników, duchowni roztoczyli nad nimi szeroką opiekę. Nie ograniczali się wyłącznie do głoszenia ewangelii. Uczyli rzemiosła, wprowadzili powszechną edukację i gospodarcze innowacje. Indianie rewanżowali się wtajemniczając Europejczyków w bogaty świat swoich obyczajów i kultury. Do kluczowych jej elementów należało celebrowanie spożycia tajemniczego naparu o niezwykłych, ożywczych właściwościach. Chodzi oczywiście o yerba mate.

Pierwsze kontakty Europejczyków z Guarani nastąpiły za sprawą hiszpańskich ekspedycji w poszukiwaniu mitycznego El Dorado. Indianie byli przyjaźnie nastawieni do kolonizatorów. Dzielili się z nimi znajomością tropikalnych realiów, w zamian otrzymując wsparcie w porachunkach z lokalnymi rywalami. Symbiotyczna relacja trwała jednak krótko. Gdy czasy eksploracji kontynentu dobiegły końca, Europejczycy zaczęli się osiedlać i zakładać pierwsze gospodarstwa. Poszukując możliwie najtańszej siły roboczej, wprowadzili system tzw.  encomiendy. Polegał on na zmuszaniu Guarani do nieodpłatnej, niewolniczej pracy na rzecz konkwistadorów. W efekcie, populacja ciemiężonych Indian szybko malała, a wciąż nieskolonizowane grupy strzegły się Hiszpanów jak ognia.

W przeciwieństwie do innych plemion skazanych na rychłe wymarcie, los okazał się życzliwy Guaranom. Wszystko za sprawą jezuitów, którzy w ślad za konkwistadorami przybyli do Ameryki Południowej w latach 80. XVI wieku. Dla powstałego raptem kilkadziesiąt lat wcześniej zakonu, Nowy Świat jawił się jako miejsce wielkich ewangelizacyjnych perspektyw. Z początku osiedlili się w Asunción i Tucumán, dokąd sprowadził ich biskup tego miasta. Spotkali się z ciepłym przyjęciem konkwistadorów. Szybko jednak pojawiły się pierwsze zgrzyty na linii zakon – władza świecka. Punktem zapalnym okazała się krytyka niewolnictwa wygłoszona przez ojca Lorenzano w 1604 roku. Konflikt nabierał coraz większych rozmiarów. Ostatecznie, by uniknąć eskalacji przemocy, nakazano Jezuitom przeniesienie swojej działalności poza miasta.

null
Spotkanie duchownych z tubylcami

Początkowo, zakonnicy głosili ewangelię wędrując po tubylczych osadach. Z czasem,  grupa ochrzczonych Indian znacznie urosła. Wtedy też,  za dobrowolną zgodą kacyków, zaczęto włączać istniejące miejscowości w obręb krystalizującego się organizmu quasi-państwowego. Podwaliną opracowanego przez duchownych systemu była idea równości i sprawiedliwego podziału dóbr. Od  momentu przystąpienia do republiki, kadry rządzące każdą osadą wyłaniano w demokratycznych wyborach. Zakonnicy byli przywódcami duchowymi i nie ingerowali w decyzje ludu w tym zakresie. Guarani byli niezwykle silnie związani ze swoją “komunistyczną” tożsamością. Podobno często trudno było im zrozumieć i zaakceptować pojęcie własności prywatnej. Wspólnymi siłami budowano domy dla każdego z mieszkańców danej osady. W nastroju dążenia do obopólnej korzyści przebiegały też wszelkie inne przedsięwzięcia. Indianie uczyli się od Jezuitów rzemiosła i prostej metalurgii. Pod okiem braci zakonnych powstawały wysokiej jakości meble, łodzie, a nawet instrumenty muzyczne. Ponadto znacznie rozwinęło się też tkactwo, garncarstwo oraz snycerstwo.  Udoskonalono również rolnictwo wprowadzając nowocześniejsze rozwiązania.

To właśnie zakonnikom zawdzięczamy spopularyzowanie yerba mate. Nie bez powodu określa się ją czasem mianem „herbaty jezuickiej”. Doceniając korzystne właściwości ostrokrzewu, przystosowali oni dziko rosnącą roślinę do upraw plantacyjnych. Dzięki temu możliwe było produkowanie sporych nadwyżek suszu. To z kolei sprawiło, że trafiał on daleko poza tereny redukcji, szybko zjednując sobie miłośników w całym regionie. Uprawy yerby do dziś stanowią jedną z podstawowych gałęzi gospodarki w tych okolicach.  Bujnie rozwijała się także kultura. Guarani wykazywali się wielkim talentem muzycznym. Ponadto malowano, tworzono freski i bogatą sztukaterię. Powstawała nawet literatura w języku Indian! Istotne sprawy rozstrzygano podczas zgromadzeń, w których każdy mógł dobrowolnie uczestniczyć. Prawo stanowili proboszczowie i superiorzy i to do nich odwoływano się w razie konfliktów. Nie zdarzały się one jednak szczególnie często. Przestępczość była niewielka dzięki nastawieniu na profilaktykę niewłaściwych zachowań, a nie ich surowe karanie.

null
Plan typowej redukcji jezuickiej
null
Kościół w redukcji Sao Miguel Arcanjo

Republika Guarani jest chyba jedynym w historii przypadkiem udanego wdrożenia prawdziwie równościowej utopii. Idee te stosunkowo łatwo zakorzeniły się pośród Indian. Najlepiej tłumaczy to charakter relacji istniejący między członkami małych, odizolowanych grup plemiennych. Ich stosunki społeczne opierają się na kolektywnej pracy i przekładaniu interesu grupy ponad własne potrzeby. Paradoksalnie to właśnie w charakterze owych plemiennych, pozornie prymitywnych relacji można upatrywać późniejszego sukcesu redukcji. Niestety, samozwańcza utopia jezuitów i Guaranów nie przetrwała nawet dwóch wieków i szybko popadła w niezasłużone zapomnienie. Ostatnie kilka dekad przyniosło jednak wzrost zainteresowania tym fascynującym, quasi-państwowym tworem. Pogranicze Argentyny, Paragwaju i Brazylii, gdzie do dziś znajdują się pozostałości po redukcjach, to coraz popularniejszy cel turystów. Kultywowane są także tradycje muzyczne. Organizuje się festiwale dawnej muzyki redukcyjnej i wydaje płyty zarejestrowane na podstawie starych jezuickich partytur. Wreszcie, wciąż żywym i chyba najbardziej rozpoznawalnym elementem dziedzictwa Guarani jest yerba mate. Gdyby nie zorganizowanie upraw i spopularyzowanie przez zakonników napoju z ostrokrzewu, być może na zawsze pozostałby on tajemnicą Indian…

null
null
Pozostałości po redukcjach na współczesnych fotografiach.

Dodaj komentarz