Gauchowie. Kowboje południowych równin.

Kowboje kojarzeni są właściwie na całym globie. Od wielu dekad popkultura karmi nas filmami i literaturą poświęconą nieustraszonym pionierom dzikiego zachodu. Gauchowie, ich południowoamerykańscy odpowiednicy, nigdy nie zdobyli tak wielkiej sławy. Ci latynoscy pasterze bydła są jednak nieodłącznym elementem lokalnego folkloru. W przypadku Argentyny stali się wręcz archetypem, immanentną składową tożsamości. Strudzeni jegomoście w kapeluszach całymi dniami przemierzali ze swymi zwierzętami nieurodzajne równiny. W dłoniach dzierżyli bat do poganiania bydła i… nieodłączną guampę pełną życiodajnej yerba mate.

Postaci gauchów pojawiły się wraz z rozpoczęciem kolonizacji terenów dzisiejszej Argentyny przez Europejczyków. Choć kraj ten zajmuje ogromne terytorium, cywilizacja od początku koncentrowała się wokół Buenos Aires i okolic. Mało żyzne, pozbawione surowców pustkowia na południe od metropolii nie sprzyjały zorganizowanemu osadnictwu. Stały się za to dogodnym azylem dla banitów, samotników, drobnych hodowców czy zwyczajnych rzezimieszków. Osadnictwo na pampach, bo tak też określa się tego typu tereny, rozpoczęło się jeszcze w XVII wieku. Z czasem na dobre wykształciła się tam struktura gospodarcza oparta przede wszystkim na chowie bydła. Ze względu na duże odległości od większych ośrodków miejskich, ziemia pozostawała w praktyce poza zasięgiem oficjalnej jurysdykcji. Warunki były bliskie bezprawiu, sytuacji nie poprawiały częste konflikty z lokalnymi indiańskimi szczepami. Z konieczności odnalezienia się w trudnym położeniu, osadnicy musieli organizować się sami.

Życie gauchów

Choć gauchowie nie byli bandytami, życie wymuszało na nich umiejętność posługiwania się bronią. Wielu osiągało mistrzostwo we władaniu sztyletem. Wreszcie to właśnie z tym atrybutem zaczęto kojarzyć całą grupę społeczną. Nieodłącznym elementem stały się też kapelusze i długie zdobione poncha. Aby przemierzać bezkresne równiny, konieczne było perfekcyjne opanowanie jeździectwa. Trudno wyobrazić sobie prawdziwego gaucha bez konia. Hodowano przede wszystkim bydło, dlatego najpopularniejszą przekąską była suszona wołowina. Posiłek prawie zawsze popijano yerba mate. Spopularyzowany przez jezuitów napar cieszył się wśród bezdroży i pampasów ogromnym uznaniem. Pobudzające i odżywcze właściwości napoju okazały się bardzo pożądane na niegościnnych argentyńskich bezdrożach. Guampa przylgnęła do gauchów na dobre. Archiwalne fotografie często przedstawiają ich podczas odpoczynku z nieodłącznym matero w ręku.

Od awanturników po symbol narodowy

Gauchowie świetnie odnajdywali się w roli samotnych panów bezkresnych równin. Często drwiono z ich na wpół dzikiego stylu życia, lecz to właśnie odosobnienie dawało im wolność. Mimo izolacji nie pozostali całkowicie obojętni wobec losów swojego kraju. Gdy w latach 20. XIX wieku Argentyna popadła w konflikt zbrojny z Brazylią, stanęli do walki w imię ojczyzny. Wsławili się organizacją powstania w Banda Oriental. Wydarzenie ocenia się jako ważny patriotyczny zryw, który scementował młody i nieokrzepły jeszcze naród. Wizerunek gauchów zaczął ewoluować. Przestali być tylko grupą pogardzanych outsiderów. Uznano ich za żywy nośnik tradycji i folkloru swoistego dla Argentyny. Wreszcie, na fali ideałów romantyzmu, zaczęto dostrzegać w nich uosobienie narodowego archetypu. Duże zasługi miał dla tej sprawy José Hernández. Polityk i literat pamiętany jest jako autor poematu “Martin Fierro”, bezsprzecznie uznawanego za argentyńską epopeję narodową. Na łamach swojego dzieła, Hernández opisał awanturnicze życie gaucha. Ten, po żmudnej służbie dla kraju staje się ofiarą oszustwa, w wyniku którego jego dom rodzinny i farma zostają rozgrabione. Gorycz sprawia, że wzgardzony patriota dokonuje ślepej zemsty i w końcu osiedla się pośród indian. Publikacja szybko zdobyła duże uznanie, a ze względu na tło polityczne była obiektem kontrowersji. Ostatecznie jednak trafiła do kanonu, na dobre zakorzeniając postać gaucha w narodowej mitologii.

Argentyńscy jak tango i yerba mate

Wraz ze zmianami cywilizacyjnymi współczesności, profesja gaucha przeszła do historii. Nie spotkamy już argentyńskich kowbojów na równinnych pampach południa. Gauchowie wciąż żyją jednak jako archetyp; wzór i symbol lokalnej tożsamości. Są niezmiennie obecni w kulturze popularnej. Na kanwie ich losów powstaje poczytna literatura i filmy. Nawiązują do nich nazwy produktów, lokali, hasła reklamowe. Chętnie przedstawia się ich w postaci graficznej. W szkołach nawet najmłodsi uczniowie potrafią opisać charakterystyczny strój i styl życia gauchów. Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że gauchowie na zawsze pozostaną immanentną składową tożsamości Argentyny. Podobnie jak tango i yerba mate.

Dodaj komentarz